REAL?

      Bardzo lubiłam pisać bloga i do dziś chętnie publikuję jego kompaktową wersję na instagramie, chociaż tam nie raz brakuje miejsca na tekst, a od kiedy posty nie wyświetlają się chronologicznie, zapanował lekki chaos i coraz trudniej o kontakt z drugim człowiekiem, coraz mniej rozmów w komentarzach i nowych znajomości, których kiedyś zawierało się tak wiele! Internet bardzo się zmienił, czy na gorsze czy na lepsze nie będę się wypowiadać, ale po chwilowym opętaniu social media zaczęło mi brakować przestrzeni spokojnej i niezagraconej, własnej.
      Za blogiem na pewno tęskniłam, ale przez cały czas i do dziś wciąż nie wiem o czym miałby być. Brzmi może głupio, ale warto zastanowić się czy dziś nadal ma się ochotę dzielić swoim prywatnym życiem i z drugiej strony czy całkowita fikcja idealnych wnętrz to dobra alternatywa? Bardzo trudno znaleźć równowagę w tym co puścić w świat, a tym co zostawić dla siebie. Skłaniam się jednak ku opcji bloga radosnego, przedstawiającego to co pozytywne i piękne, co chciałoby się zapamiętać i czym chciałoby się zarazić innych, kogoś może nawet podnieść na duchu czy zmotywować, dać poczucie, że nie jest sam.
      Dziś większość dni spędzam pracując i zdjęcia z mojej pracy możecie oglądać  TUTAJ i TUTAJ. Trudno więc o zdjęcia spokojnych poranków czy leniwych spacerów i pikników. Jako typowa projektantka mody po godzinach ubieram się najchętniej w czarne dresy, więc kariera blogerki modowej mogłaby mi nie wyjść, chociaż jako mama całkiem dużych już dzieci mam teraz czas na fryzjera i makijaż i kino i bieganie i jogę i oglądanie własnego odbicia w lustrze przez dłużej niż 2 minuty, więc kto wie! Jest jednak inna przeszkoda, bo od dłuższego czasu dla własnego zdrowia psychicznego w wolnych chwilach lubię odpocząć od elektroniki i popatrzeć na świat bez filtra w postaci ekranu, ba! czasem nawet poczytać książkę czy przygotować i zjeść posiłek bez robienia przy tym zdjęć. Ups.
      Coś jednak się zmienia i dzieje w głowie, bo po latach (które zdecydowanie za szybko mijają i których nagromadziło się trochę za dużo!) mieszkania w domu rodziców coraz bliżej jestem przeprowadzki do swojego miejsca i wówczas spokojnie będę mogła udzielać porad jak mieszkać i jak żyć, więc początek pomysłu na bloga już mamy. Z poradami trochę żartuję, ale sama nie raz przeczytałam na jakimiś ulubionym blogu cenne przemyślenia, które zostały ze mną na długo, więc sama też lubię podzielić się swoimi. Najlepiej publicznie w internecie, bo gdzieżby indziej. Wiadomo.

      Tyle wstępu i wracam do myślenia :)

      i zapomniałam się przywitać prawda? Już nadrabiam: CZEŚĆ!
     
     
fot. Agata Witkowska

Comments

  1. Hej chciałam się przywitać więc ogromnie radosne Cześć no i czekam na więcej. Pozdrawiam ciepło Karolina Nowak

    ReplyDelete
    Replies
    1. :))) mam taki zeszycik gdzie zapisuję przemyślenia, którymi chciałabym się podzielić, więc może nie bardzo często, ale raz na jakiś czas na pewno coś tu umieszczę!

      Delete
  2. Cześć Dziewczyny! Dni, chwile, lata szybko uciekają... Też mam już większe ciut dzieci, ale czasu wciąż trochę za mało. Lubię też oderwać się od elektroniki i sobie pobyć w domu z bliskimi, wyciszyć się i cieszyć drobnostkami. Pozdrawiam serdecznie Ania Kufel.

    ReplyDelete
    Replies
    1. też pozdrawiam ciepło :) dobrze, że teraz dni dłuższe przed nami to i czasu więcej :)

      Delete
  3. Cześć :) Też znam tę chęć pisania bloga (mojego poprzedniego skasowałam i po kilku miesiącach zatęskniłam), i też mam ten problem że nie wiem o czym. Co się kończy tak, że nie piszę, ale już wiem, że zawsze miło mieć tę możliwość ;)

    ReplyDelete
  4. Hej ho
    Byłam w miszkomaszko w piątek(ta upocona baba z trójką dzieci co kupiła fride zieloną syrenę) i chciałam tylko powiedzieć że blog agatamapiec pomagał mi nie oszaleć po narodzinach drugiego dziecka. I że trzymam kciuki i podziwiam i czekam na nowe ❤💚💜💙💛

    ReplyDelete
  5. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete

Post a Comment