Tydzień temu zachorował Olaf i już już był prawie całkiem zdrowy...kiedy zachorowała Lu. Dzisiaj zamiast szyć oglądam teletubisie z dwójką dzieci. Przynajmniej zabiorę się za rysowanie i sprzątanie (mam nadzieję, że z przewagą tego pierwszego). W ubiegły weekend zrobiliśmy przemeblowanie, z którego jesteśmy niezwykle zadowoleni, zdjęcia jeszcze będą. Za to poranki coraz jaśniejsze, jest nadzieja :)
Last week Olaf was sick, this week it's Lu...just when I thought I would be able to work again. So now I'm at home watching teletubbies....at least I will do some drawings (I hope). We moved some furniture in the weekend and totally love the effect! so much more space, will post pics later. I also love that it's getting lighter in the mornings, there is hope:)
miłego dnia!
ps. Lu nosi kitki, a różowa kanapa jest już tak brudna, że nie da się doprać, ale chyba z nowym obiciem poczekamy aż dzieci skończą osiemnaście lat ;)



i myślisz że 18-tka poskromi maluchy:)))
ReplyDeletemożliwe, że wtedy już nie będą jeść nutelli rękami i wycierać w kanapę;)
Deletenajbardziej to bym chciała skórzaną, bo wytrzę się szmatką i czysto:)
Love the pictures, hope Olaf is doing fine....
ReplyDeletethanks :) he's better but Lu was in my arms all day yesterday, not feeling very well poor thing!
Delete